Przyszła pora na podsumowanie kolejnego tygodnia. Miało być ładnie i przejrzyście, tak jak poprzednim razem, ale mąż przywlókł do domu jakąś zarazę, która właśnie osiągnęła swoje apogeum, a przynajmniej taką mam nadzieję. W każdym razie, nie czuję się na siłach, żeby popełnić fajnego posta, dlatego tylko króciutko wspomnę co u Nas i wrzucę kilka zdjęć.
W poniedziałek wyszła synkowi lewa, dolna czwórka, czyli ząbek numer 10.
We wtorek mąż stwierdził, że "Pan Tadeusz" jest książką autorstwa Henryka Sienkiewicza.
W środę byłam odebrać wygrane kosmetyki i wystylizować brewki, a przy okazji naładowałam się typową dla osób żyjących z pasją, pozytywną energią.
Również w środę, przyleciała do nas moja przyjaciółka z mężem i synkiem...
... przez co kolejne cztery dni minęły nam niezwykle mile i sympatycznie, ale też zdecydowanie zbyt szybko.
Dzisiaj, wczesnym rankiem, musieliśmy się już pożegnać :(
Między moim, a przyjaciółki synkiem jest 3,5 roku różnicy i wciąż nie mogę wyjść z zachwytu nad tym, jak świetnie się razem bawili i "dogadywali".
A teraz kilka zdjęć z wyprawy na pobliski plac zabaw.
Poprzedni tydzień.
Następny tydzień.








Zdrowka Wam życzę :*
OdpowiedzUsuńDużo zdrówka :)
OdpowiedzUsuń