Kiedy pisałam tu po raz ostatni, narzekałam na brak sił i chęci do działania spowodowane szaro-burą angielską pogodą. Jak się później okazało, nie był to jedyny powód mojego złego samopoczucia, a jego główną winowajczynią okazała się zwyczajna anemia ciążowa. Suplementacja żelaza i wzbogacenie diety w jego naturalne źródła wystarczyły, bym w ciągu dwóch tygodni odzyskała co nieco wigoru. A i słoneczko też coraz częściej zza chmur wygląda... :)
W międzyczasie synuś skończył 18 miesięcy, a ja wkroczyłam w ostatni już trymestr ciąży. Do terminu porodu zostało mi niewiele ponad dwa miesiące, a waga wskazuje 8 kg na plusie.
Przez ostatni tydzień gościli u nas mój tata z kobitą, więc i zdjęć trochę synkowi narobiłam, żeby dumny dziadek mógł zabrać je ze sobą. Poniżej kilka z nich.
Na koniec, pragnę podziękować wszystkim, którzy zaglądali tu pomimo chwilowego przestoju w dodawaniu postów.
To naprawdę bardzo miłe i motywujące, że nie zapomnieliście o mnie tak łatwo! ;)
Do napisania!









Ale masz przystojniaka !!! :) A gdzieżbyśmy o Tobie zapomniały ! Czekałyśmy wytrwale aż zbierzesz siły by do nas napisać !! :) I w końcu jesteś ;))) Nie uciekaj już nam :P I pilnuj zdrówka żeby bejbi się dobrze rozwijało w brzuniu ! Buziaki ;*
OdpowiedzUsuńfiu, fiu taki wnuczek:)
OdpowiedzUsuńdziadek musi być z niego dumny:)
Śliczny synek :)
OdpowiedzUsuńZaglądałam tu co kilka dni by sprawdzić czy mój blogroll nie pominął żadnego postu.
Pozdrawiam Cię :)
Śliczny synek. :)
OdpowiedzUsuńJuż 3-ci trymestr???? Jak ten czas leci... WoW! :) Synek cudo cudo cudo :):)
OdpowiedzUsuńśliczne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńjakie ślicznosci <3
OdpowiedzUsuń