Jednym Mikołaj wkłada prezenty pod poduszkę, drugim do buta, a jeszcze innym do przygotowanej wcześniej skarpety.
U jednych są to super, extra, wow prezenty, dla drugich coś symbolicznego, a dla innych "tylko" słodycze.
Kiedy byłam dzieckiem, Mikołaj który do mnie przychodził był naprawdę mega wypasiony. Gdy budziłam się rano, obok łóżka czekała na mnie jakaś maskotka bądź lalka, do tego jakieś puzzle / gra planszowa / książka i wielka paczka słodyczy, które siłą rzeczy nie mieściły się pod poduszkę. Uwielbiałam Mikołajki, to właśnie na nie najbardziej czekałam przez cały rok, jednocześnie obiecując sobie, że tym razem na pewno będę czujna i przyłapię brodacza na gorącym uczynku. Taaa... nigdy mi się to nie udało! ;)
Żeby nie było zbyt kolorowo, pod choinkę dostawałam tylko coś symbolicznego - jakąś czekoladę, małą zabawkę albo praktyczne elementy garderoby typu rajstopy, czapka bądź nowe kapcie. Jednak im byłam starsza, tym mniej dostawałam na Mikołaja a więcej pod choinkę, aż w końcu proporcje całkowicie się odwróciły. I właśnie ten odwrócony schemat praktykuję teraz w stosunku do swoich dzieci.
W tym roku obyło się jeszcze bez przygotowań i oczekiwania na przyjście Mikołaja, a prezenty położyłam przy kominku, w dobrze widocznym dla nich miejscu. Natomiast w przyszłym roku zrobimy już wszystko jak należy, począwszy od czyszczenia bucików a na poczęstunku dla Mikołaja skończywszy. Już nie mogę się doczekać!
A jak wygląda to u Was?
U mnie bardzo podobnie - taka zasada odwróconego schematu była u mnie w domu. Dzieci dostały sporo na Mikołaja, natomiast np. z mężem robimy sobie prezenty dopiero pod choinkę. Dzieci tez coś wtedy dostaną, ale już mniej okazałe będą to upominki
OdpowiedzUsuńU nas też jest bardzo podobnie, a wręcz tak samo. Mikołajki to drobna zabawka czy słodycze, a prezenciory są pod choinkę :)
OdpowiedzUsuńI podobne pytanie zadałam dziś u siebie:)
U nas jest dokładnie tak samo :) Z tym, że u mnie w dzieciństwie też na Mikołaja tylko tak symbolicznie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
A u Nas jest konkretnie i na Mikolajki i pod choinkę. Konkretnie w sensie jakości a ilość raczej pojedyncza. W mikołajki mala ma imieniny wiec to zobowiązuje ;)
OdpowiedzUsuńU nas jest skromniejszy Mikołaj, za to prezenty pod choinkę całkowicie wypasione :) Dlatego też starszy synek dostał walizeczkę pana doktora, a młodszy zestaw z trzema mniejszymi autkami plus słodkości i wydaje mi się, że tyle wystarczy :)
OdpowiedzUsuńWczoraj na czyimś fanpage (nie pamiętam co to za blogerka, bo to ktoś ze znajomych skomentowałam i zerknęłam), napisała, że u nich to tak normalnie, bez jakiejś przesady, ale jak zaczęła wymieniać co jej córka dostała.... OD takiej ilości dziecko by zwariowało ;)
u mnie zawsze były upominki do buta i w zasadzie były to w większości słodycze, a pod choinkę to już był "full wypas" :) I myślę, że jak już będę miała swoje dzieci, to schemat będzie ten sam, z tym, że nie wiem czy aż tyyyyle prezentów pod choinkę będzie, nie wiem czy będzie mnie na to stać :D
OdpowiedzUsuńCiekawy zwyczaj z tym odwracaniem proporcji :) U mnie chyba prezenty zawsze były podobnej wielkości, no może pod choinkę nieco większy.
OdpowiedzUsuńMasz cudowne dzieciaczki :)
OdpowiedzUsuń