Tuż przed wyjściem na spacer, Alex władował mi pod wózek Milenki niemal wszystkie resoraki, jakie posiada. Przerażona myślą, że przyjdzie mi pchać dodatkowy ciężar, kazałam spakować mu je do plecaczka i nieść sobie samemu. Dlaczego o tym piszę?
Dlatego, że w czasie spacerów Alex stoi na przystawce doczepionej do wózka...
#myślenienieboli***
Zbliżają się urodziny męża.
- Wiesz, jak zrobię w tym miesiącu "x" nadgodzin, to kupię sobie jakiś fajny prezent na urodziny - mówi.
- Tak, a jaki? - pytam szczerze zaciekawiona, próbując wybadać, co tym razem chciałby dostać.- Nie wiem. Ale coś sobie kupię. Tak o, żeby kasę wydać...
- Hmm... To może zamiast kupować coś bez sensu, kupisz coś ładnego swojej żonie? Zapewniam cię, że widok szczęścia na jej twarzy będzie dla Ciebie najlepszym prezentem!
***
- Widziałeś, jaką miała fajną kurtkę!?
- Nie. Patrzyłem na jej dupę.
- Nie. Patrzyłem na jej dupę.
To się nazywa szczerość w związku.
***
Koniec.
faceci :D
OdpowiedzUsuńDobre :)
OdpowiedzUsuńHaha musicie byś bardzo fajnym małżeństwem :D:D
OdpowiedzUsuńSamo życie :)
OdpowiedzUsuń