Jako że wciąż nie miałam kartek świątecznych, a pogoda wręcz zachęcała do wyjścia z domu, wybraliśmy się spacerkiem do centrum naszego miasteczka.
Korzystając z okazji, że było nas dwoje na jednego, w drodze powrotnej wyjęliśmy synka z wózka...
Kiedy dotarliśmy wreszcie do domu, na zewnątrz panował już półmrok, a godzinkę później, zrobiło się całkiem ciemno i zaczął padać deszcz.
Ma się to wyczucie ;)











Fajowo :) my też mamy niewiele tych wspolnych chwil, wspólnych spacerów. A takie chwile cieszą niesamowicie :) oby jak najwięcej!
OdpowiedzUsuńUroczo wyglądacie:))Nie ma to jak wspólne spacerki!!
OdpowiedzUsuńA jakiego fajnego pieska macie :D
OdpowiedzUsuńspacerek z pieskiem udany :)
OdpowiedzUsuńRodzinny spacerek :) Super!
OdpowiedzUsuńNie ma to jak wspólny, rodzinny spacer (i to z psem!) ;)
OdpowiedzUsuń