czwartek, 5 grudnia 2013

Wspomnienie podróży poślubnej

W dni takie jak dziś, pochmurne, zimne i wietrzne, marzy mi się słoneczna plaża i bezalkoholowe drinki z parasolką. Marzą mi się wakacje z przed dwóch lat, kiedy to pod koniec lutego, w ramach spóźnionej podróży poślubnej, wybraliśmy się z mężem na Teneryfę.
Wiedziona sentymentem, przeglądam sobie zdjęcia z tamtego wyjazdu, a niektórymi z nich postanowiłam się nawet podzielić - niech Wam również przez chwilę zrobi się cieplej :)









W czasie podróży poślubnej, byłam dokładnie na tym samym etapie ciąży, na jakim jestem teraz. Na zdjęciach ciężko dopatrzyć się u mnie brzuszka, natomiast w tej ciąży, jest on już zdecydowanie bardziej widoczny.
Często żartuję sobie do znajomych mówiąc, że balon, który już raz był nadmuchany, dużo łatwiej daje się nadmuchać ponownie ;)






I na koniec, nasze jedyne wspólne zdjęcie, które nie jest (jak to się teraz wśród młodzieży mówi) samojebką. Zrobił nam je bardzo miły starszy pan, instruowany przez swoją równie miłą acz wymagającą małżonkę.




Pozdrawiam.

6 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia, a za pierwszym razem miałaś faktycznie malutki brzuszek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia i piękne wspomnienia :) A co do brzucha to i mnie za drugim razem jakoś szybciej się wypychał :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale przepięknie... aż się rozmarzyłam... no i jakoś cieplej mi się zrobiło :)

    OdpowiedzUsuń