poniedziałek, 23 grudnia 2013

Ciasteczkowy potwór

Godzina późno wieczorna, mąż już w pracy, synek śpi, a ja piekę w kuchni ciasteczka.

Nagle, gdzieś między szumem piekarnika a dźwiękiem wałkowanego ciasta, udaje mi się dosłyszeć cichutkie "tup, tup, tup". Wychylam się z kuchni, kierując swój wzrok na schody i widzę sunącą z nich postać w kosmicznej piżamce. Sekundę później, trzymam w ramionach synusia, który wtulając się w moją szyję powtarza radosne "mama" i zerka ciekawie na mój kuchenny rozgardiasz.

Nie mając wielkiego wyboru (czytaj: nie chcąc przypalić ciasteczek), sadzam delikwenta w foteliku i wręczając mu w rączkę cynamonowe słodkości, wracam czym prędzej do reszty wypieków.









Po niecałym kwadransie, ciasteczka są już gotowe. 
Smakuję i wyglądają obłędnie, głównie dzięki uprzejmości mojej niezastąpionej sąsiadki, od której pożyczyłam foremki do ich wykrajania.





Mniam, mniam!



6 komentarzy:

  1. Najlepiej smakują wypieki własnej roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne <3 My wczoraj upiekliśmy pierniczki a za chwilkę w ruch pójdą ciasteczka maślane :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Ale fajne ciacha, gdzie masz przepis? ;) My też wczoraj piekliśmy w dzieciarnią. Nawet moja Lusia się udzialała, wtykając w ciasteczka owoce :) Dzisiaj ciąg dalszy, bo jak utrzymamy tempo pożerania to do świąt nie wystarczy. Ależ tu u Ciebie miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis z internetu, chyba z "kwestia smaku" o ile dobrze pamiętam :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  4. Jaki słodziak! Wiedział kiedy trzeba przyjść na łakocie :D

    OdpowiedzUsuń