W życiu naszej rodziny szykują się wielkie zmiany. Za trochę ponad pół roku, ja wraz z dziećmi wrócimy na stałe do Polski, a mąż zostanie w UK jeszcze przez jakiś czas. Ostatnich kilka tygodni pokazało mi, jak mniej więcej przedstawi się ten układ w praktyce i skłamałabym pisząc, że nie było nam wszystkim ciężko.
Polecieliśmy do Polski całą czwórką. Po tygodniu mąż wrócił na wyspy, a ja wraz z dziećmi zostałam u jego rodziców, z którymi gdy tylko skończymy urządzać naszą część domu, będziemy mieszkać przez ścianę. Przez 16 dni ja byłam bez męża, a bąki bez taty. Milenka jest jeszcze zbyt mała, żeby odczuć dotkliwie taką rozłąkę, natomiast Alex tęsknił ogromnie i do tej pory najchętniej nie odstępowałby taty na krok.
I ja również tęskniłam. Głównie za tym, by Tomek zabrał ich sobie obydwoje na spacer, ażebym mogła mieć wreszcie choć chwilkę dla siebie ;)
Tylko tych parę zdjęć, na ponad pięć tygodni pobytu. Ja sobie wyobrażałam, że będę focić i pisać codziennie, a życie jak zwykle zweryfikowało:
"Jak się nie obrócisz, tak rzyć z tyłu"










Niestety ale znam dużo rodzin, gdzie tato niestety musi zostać za granicą a mama i maluchy tęsknią...
OdpowiedzUsuń:(
UsuńW takim razie wytrwałości w nowej sytuacji!
OdpowiedzUsuńDziękuję :*
UsuńTrzymam kciuki za Was! U nas M. pracował w innym mieście i było nam ciężko, a co dopiero w innym kraju.... Ściskam mocno i cieszę się, że już jesteś. Na blogu.
OdpowiedzUsuńDziękuję :* Jeśli tylko rozłąka nie przedłuży się ponadto co planujemy, to jakoś damy rady.
UsuńBardzo mi miło. Również ściskam bardzo mocno :)