wtorek, 23 lipca 2013

Ciach, ciach


Obcięłam synkowi włoski. Całkiem sporo mu ich obcięłam, żeby choć trochę ulżyć mu w czasie duchoty i upałów. Zanim przystąpiłam do dzieła, dość długo biłam się z myślami, gdyż te niesforne, przydługie kosmyki dodawały mu wiele uroku i były wręcz znakiem rozpoznawczym... ale też wiecznie kleiły mu się do czułka i karku, gilgotały po uszach i wpadały do oczek, sprawiając że ciągle drapał się w tych miejscach.

Rozsądek zwyciężył i oto jego efekty:







A tu, dla porównania, zdjęcia ze wczoraj, jeszcze z dłuższą czuprynką.
Ta szczupła ślicznotka, która go huśta, to moja siostra. Przyleciała tylko na weekend i już jej nie ma :(






Echh... Trochę żal mi tych synka kosmyków. Na szczęście, to TYLKO włosy, które niebawem odrosną :) 



3 komentarze:

  1. Dobrze zrobiłaś obcinając włoski, nie będzie mu tak gorąco, a jak to mówią włosy nie ręka odrosną i już jesienią urocze kosmyki będą cieszyć Twoje oko:)

    OdpowiedzUsuń