środa, 24 lipca 2013

Głodnemu chleb na myśli, czyli praca na wesoło.


W każdej, najgorszej nawet pracy, zdarzają się chwile, które wspomina się później z uśmiechem na ustach. W dzisiejszym poście, przytoczę Wam dwie, dosyć specyficzne i sprośne sytuacje, których główną bohaterką byłam ja.

1.
Podchodzę do podium, na którym stoją managerowie, żeby poprosić o kolejne zadanie. Ich miny są podejrzanie wesołe, a ten, do którego się zwracam, dostaje nagłego ataku "kaszlu".
- Anita, Can you do 69, please?*- duka w końcu, a pozostali niemal pokładają się ze śmiechu, jednocześnie czekając na moją reakcję.
- Always with pleasure, sir - odpowiadam słodko, puszczając przy tym oczko.
Całe podium kwiczy.

* chodzi o rozładowanie tira stojącego na bramie z numerem 69 ;)


2.
Stoję w alejce z produktami, które muszę załadować na swój wózek. Za mną, czeka kolejny pracownik, któremu niechcący zablokowałam przejazd.
- Do you want to fuck me? - pytam grzecznie i przesuwam się z całym ekwipunkiem.
- Oooooch yes! - odpowiada z szerokim uśmiechem, ale nie rusza się z miejsca.
- Come on then  - popędzam go delikatnie.
- Here!? - szczerzy się jeszcze szerzej, a ja dopiero teraz uświadamiam sobie, o co niechcący go spytałam.
W zamierzeniu, pytanie miało brzmieć " Do you want to pass by me?", czyli czy chce mnie wyprzedzić.
Ciekawe o czym wtedy myślałam...? ;)


                                                                                   ***************************


Oczywiście, nie mogłoby też zabraknąć synusia, który zasuwał dziś po całym domostwie jak wściekły  :)












Mój skarbuś kochany...



... :*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz