czwartek, 8 sierpnia 2013

Pisanie dla pisania


Czy zdarza Wam się czasami pisać po to, żeby pisać? Pisać, dla samej czynności pisania, bez zawierania w tym głębszych myśli, czy specjalnego przekazu? Pisać, tak o, żeby popatrzeć sobie jak z pod pióra lub klawiatury wychodzi szereg literek, które zamieniają się w słowa, zdania, a czasami nawet całe teksty?

Ja tak mam. I mam tak od zawsze. Choćby teraz, pisząc tego posta, piszę go, bo mam ochotę pisać, a nie, żeby Wam coś przekazać, bądź o czymś opowiedzieć. A skoro piszę bez celu, to dlaczego piszę to tutaj?

Otóż dlatego, że mój mąż zabronił mi bazgrać na wszystkim co popadnie. Zapisane są prawie wszystkie domowe zeszyty, gazety i reklamy, zapisany jest notes wiszący na lodówce i rachunki ze sklepów, zapisane jest nawet pudełko po butach, a o mailach wysłanych do samej siebie to już nie wspomnę, choć właśnie wspomniałam.
A ja to wszystko kolekcjonuję, bo części siebie nie chcę wyrzucić. I makulaturę zbieram, mieszkanie zagracam, a on się wścieka i twierdzi że chora jestem. Że mam nerwicę natręctw i Syllogomanię, i że jeśli się nie ogarnę, to egzorcystę mi przyśle, choć nie wiem co jedno ma z drugim wspólnego.

W każdym razie, podjęłam się próby okiełznania tego dziwactwa  i zamiast pisać na lodówkowym notesie
" dupa, Jasiu, karuzela
nie ma sera i selera,
nie ma masła i ogóra,
znów od męża będzie bura",
napisałam co nieco tutaj, w końcu jakby nie było, właśnie po to bloga założyłam.

I teraz pytanie, z tym moim co nieco związane - czy uciekniecie ode mnie, jak zacznę zamieszczać takie posty? A może sami macie podobną zajawkę i to wcale nie ja jestem chora, tylko mój mąż, który takowej nie ma? ;)


I żeby nie było, że ktoś mi się wkradł na bloggera i bzdury wypisuje - synuś :)




Lato w Anglii już się skończyło, co widać po jego ubranku. A jeszcze nie dalej, jak tydzień temu, było tak...





Mam nadzieję, że Polskie lato poczeka jeszcze trochę i nie skończy się, zanim przylecimy, lub w trakcie naszego pobytu .

Dobranoc :* 


2 komentarze:

  1. Ale się uśmiałam :)
    Pewnie, że będę do Ciebie zaglądała :)
    Racja, w UK już po lecie, dziś od rana szaro, buro i ponuro :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozwole sobie zatem odpowiedziec na twoje pytanie :Nie masz fiola, tez posiadam zapisane zeszyty ,a w nich niektore " mysli " maja po 10 stron... pisane "jednym tchem" ( o ile mozna to tak nazwac bo w praktyce efekt uboczny bylby przykry) Mam kartki, karteczki i notesiki obiecujac sobie ze kiedys to zapisze w jakiejs kolejnosci... Niestety kazda proba konczy sie dopisywaniem nowosci i w efekcie powieksza zbior tych tresci nie segregujac ich wcale ...

    OdpowiedzUsuń