- Ból i wrażliwość piersi - tak wiem, nie ma to jak rozpocząć post od wzmianki o cyckach. Nie mniej jednak, dolegliwość ta pojawiła się u mnie jako pierwsza i mimo iż nie jest specjalnie dokuczliwa, nie sposób jej przeoczyć podczas większości codziennych czynności. Stopień dokuczliwości: 3/10
- Uczcie ciężkości na żołądku - pojawia się w chwilę po jedzeniu, bez względu na to, co i w jakiej ilości zjadłam i towarzyszy mi przez znaczną część dnia. Stopień dokuczliwości: 5/10
- Częstomocz - siusiam niemal dwa razy częściej, niż przedtem. Na szczęście, na razie tylko w ciągu dnia. Stopień dokuczliwości: 4/10
- Problemy skórne - stany zapalne, trądzik i łojotok na skórze twarzy i pleców. Może to znak, że będzie dziewczynka ;) Stopień dokuczliwości: 5/10
- Wyostrzenie zmysłu powonienia - mam super moc wyczuwania niewyczuwalnego. Extra! Stopień dokuczliwości: 1/10
- Otępienie, zmęczenie, senność - złączyłam je w jednym punkcie, gdyż jest to rodzaj ogólnego samopoczucia. W pierwszej ciąży to przespałam, w tej muszę jakoś przetrwać. Stopień dokuczliwości: 7/10
- Nudności - pojawiają się i znikają, bynajmniej nie występując tylko o poranku. Stopień dokuczliwości: 4/10
- Zwiększony popęd seksualny - no cóż, na bieżąco zaspakajany, nie byłby dolegliwością. Niestety, żeby tego dokonać, musiałabym zatrudnić nianię i zwolnienie chorobowe dla męża. Objawia się również w postaci pikantnych snów erotycznych. Stopień dokuczliwości: 6/10
Średnia dokuczliwości tych wszystkich dolegliwości wynosi 4/10 (w zaokrągleniu), więc nie jest wcale tak najgorzej. Co prawda, nie napisałam o pobolewającym podbrzuszu, ale to dlatego, że już się do niego przyzwyczaiłam.
Przeglądam swoje zapiski z poprzedniej ciąży i widzę wyraźne podobieństwa jeśli chodzi o samopoczucie w tych pierwszych tygodniach. Jednak różnica w ich odczuwaniu jest o tyle inna, że wtedy mogłam się nad sobą poużalać, a teraz zwyczajnie nie mam na to czasu.
I dobrze.
Punk 4. - ojjjj tak... wyglądałam koszmarnie! Na dekolcie miałam istne sito pryszczy ;/ no i.. jest dziewczynka :) także kto to wie, co tam u Ciebie rośnie ;)
OdpowiedzUsuńOj tak. Pierwsza ciąża to czas lenistwa, użalania się nad sobą i rozpieszczania się, a przy drugiej już nie ma czasu, bo starsze wymaga uwagi ;) Byle do drugiego trymestru ;)
OdpowiedzUsuńNudności dla mnie były okropne. Pamiętam, że w supermarkecie nie mogłam przejść przy półce z przyprawami, ble...
OdpowiedzUsuńdobre rady!
OdpowiedzUsuńhttp://rozaliafashion.blogspot.com/2013/09/colors-of-autumn_25.html#comment-form
:) Czytam o Twoich dolegliwościach i znowu marzę o drugiej ciąży... . Ze mną jest coś nie tak,
OdpowiedzUsuńA tak na serio to cieszę się, że dolegliwości nie są tak uciążliwe. Brak czasu chyba pomaga?
Oj tak, brak czasu jest zdecydowanym sprzymierzeńcem ;)
UsuńU mnie najgorsze w ciąży były nudności i wymioty - naprawdę bardzo dokuczliwe.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :))))
Na ciąży (jeszcze) się nie znam, ale na fotografii tak i uwielbiam to Twoje zdjęcie goszczące teraz na nagłówku :-)
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki, żeby wszelkie dolegliwości nie dokuczały zbyt mocno!!! zdrówka!
OdpowiedzUsuńooo gratuluję ciąży :) Jak czytałam te Twoje objawy, to sobie pomyślałam, kurcze, ja jestem chyba co miesiąc w ciąży O_O Wszystkie te objawy mam zawsze przed okresem :D
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za dziewczynkę, będzie do pary :)