piątek, 20 września 2013

Dzień z życia 13-miesięczniaka

Mój synek ma już trzynaście miesięcy. Jako, że dawno nie robiłam bilansu jego rozwoju (wstydź się, Niciutka!), dzisiejszy post poświęcam tylko i wyłącznie jemu.

Panie i Panowie, oto dzień z życia synusia, przeze mnie zrelacjonowany.

06:30 - jakieś małe kudłate coś, z misiem pod pachą, przemieszcza się w moim kierunku. Wchodzi mi na głowę, ślini twarz, po czym wtula się pleckami w mój brzuch i ponownie zasypia.
07:45 - to samo małe kudłate coś z misiem pod pachą, które okazuje się być moim synkiem, przemieszcza się w moim kierunku. Wchodzi mi na głowę, ślini twarz, a kiedy to nie pomaga, wkłada mi palce do nosa i ciągnie za włosy. "Już wstaję synku, już wstaję!"



07:47 - do sypialni wkracza mój mąż, który przed chwilą wrócił z pracy i tylko czekał, aż się obudzimy. Zabiera synka na przewijak i ubiera go po domowemu. Ja w tym czasie, próbuję się trochę ogarnąć.


08:00 - ja i synek jesteśmy już w kuchni. Jemy banana, na pół. A mąż poszedł się kąpać i spać.
08:05 - szykuję synkowi kaszkę (2 łyżki stołowe kaszki + 180ml mleka mm) i zaczynam go nią karmić. Niestety, jest to możliwe tylko wtedy, gdy synek jest czymś zajęty, więc wkładam mu w ręce plastikowy, grający telefon.
08:21 - kaszka zjedzona, a moje ciało krzyczy o kawę. "Masz synku ciasteczko, tylko nie zjedz za szybko"


08:32 - ciasteczko zjedzone, kawka wypita, więc przyszła pora na mycie ząbków. Ja myję swoje, synek swoje. Przy okazji, ja robię jeszcze siku, a on spuszcza po mnie wodę ;)


08:45 - schodzimy na dół, do salonu. Synek domaga się włączenia telewizora, mimo iż wcale nie będzie w niego patrzył. Podaje mi pilot od dekodera, a następnie pilot od telewizora.
08:47 - idziemy grać w kosza.


09:00 - granie w kosza jest nudne. Przesuwamy koraliki po zaplątanych drucikach.
09:16 - "Synku, wracaj tu! Nie wolno na schody!"
09:18 - "Do kuchni też nie wolno, bo tam zimne płytki!"
09:20 - "No przecież mówiłam, że na schody nie wolno!"
09:21 - "Zostaw te kable, ty mały łobuziaku!"
09:23 - "Uważaj, bo zrzucisz telewizor!"
(...)
09:47 - "Nie płacz kochanie, poukładamy wieżę z klocków" To znaczy, ja układam, a synek burzy. Zajęcie na niemal godzinę i frajda nie z tej ziemi.


10:45 - czas na drugie śniadanko (winogrona, pomarańcza, kiwi, krążki ryżowe, chrupki kukurydziane). Synek je, mamusia włącza laptopa.
10:46 - "Synku, nie wolno! Zostaw mamusi laptopa!"
10:47 - "No już nie płacz głupolku, wciśnij sobie spację i wracaj do jedzenia. Tak. Jedzenia. Na stole. W miseczce. Mniam, mniam." Uff.


11:10 - po skończonym jedzonku, przebieram synka i (w założeniu) idziemy na spacer. Wkładam go do wózka, przypinam szelkami i wystawiam na ogródek, po czym sama idę się ubrać.
11:15 - "No już synku, nie marudź, mamusia już prawie gotowa. Masz tu pieska i poczekaj jeszcze sekundkę. Tak synku, pieska hau - hau!"
11:22 - wychodzę w pełnej gotowości, a synek śpi. Okrywam go kocykiem i idę szykować obiad.
12:51 - synek już nie śpi.


13:00 - ponownie jesteśmy w salonie. Synek nakłada krążki na palik.
13:17 - synuś wrzuca piłeczki do bębna, po czym uwalnia je naciskając specjalną dźwignię.


13:32 - "Synku, wracaj tu! Nie wolno na schody!"
13:34 - "Do kuchni też nie wolno, bo tam zimne płytki!"
13:35 - "No przecież mówiłam, że na schody nie wolno!"
13:37 - "Zostaw te kable, ty mały łobuziaku!"
13:39 - "Uważaj, bo zrzucisz telewizor!"
(...)
13:50 - "No nie płacz kochany, pojeździmy na koniku." I tym sposobem, mam spokój aż do obiadu.


14:55 - idziemy budzić tatę
15:00 - obiadek (kurczak i warzywa z parowaru)
15.30 - wychodzę do pracy, a synek zostaje z moim mężem, a swoim tatą.


Wraz z moim wyjściem, fotorelacja zostaje przerwana.

20:20 - wracam z pracy do domu. Synek jest już nakarmiony i wykąpany, czeka razem z misiem, żebym położyła ich spać.
20:22 - kładę się z synkiem i misiem na łóżku. Ja przytulam synka, synek przytula misia.
20:37 - synuś śpi, a ja mam wreszcie czas dla siebie.



Dobranoc.


11 komentarzy:

  1. Fajny ten Wasz dzień.U nas jest podobnie,tylko z jedzeniem trochę gorzej i drzemka popołudniowa zaczyna się ok.14 i trwa ok.2,5godz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak widać taki maluszek ma całą masę roboty :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajnie spędzony dzionek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe zdjęcia! Napiszę email do organizatorów i dam Ci znać co do wysyłki :)

    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny maluszek <3 Dzień zapełniony po brzegi jak to przy dzieciach :) U mnie tylko końcówka inna mama kładzie się z dziećmi i zasypia szybciej niż one ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale cudowny ten łobuziak <3 Ale czytając to ciągle miałam w głowie: "o mamo! Przy dziecku nawet ponudzić się nie ma kiedy :)"

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja tak czytałam. I smutno mi się zrobiło. Bo mój dzień będzie wyglądał podobnie, że wrócę wieczorem już na spanie małego... :-(

    OdpowiedzUsuń
  8. Słodziak z Twojego Synka :) Świetna fotorelacja z dnia Malucha :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaki Słodziak!


    Pozdrawiam,
    www.confassion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń