sobota, 16 sierpnia 2014
Drgawki gorączkowe
Godzina wieczorna, tuż przed kąpielą. Alex odmawia zjedzenia kolacji i jak najszybciej chce położyć się spać. Jest osowiały i ciut cieplejszy niż zwykle, ale zwalamy to na zmęczenie, po szaleństwach na placu zabaw. Godzinę później, w trakcie usypiania, mąż woła mnie do sypialni i każe zmierzyć mu temperaturę. 37,6'C, synek leży z zamkniętymi oczami, ale jest czujny, bo gdy tylko ma zostać sam, podnosi się i zaczyna płakać. Zmieniam się z mężem, który za chwilę ma wyjść do pracy i czule głaszcząc rozpaloną główkę, kładę się obok Alexa. Parę minut później, zostaję z dziećmi sama i pomimo dziwnego niepokoju, udaje mi się na chwilę zasnąć. Budzi mnie gwałtowny ruch ze strony Alexa, włączam nocną lampkę, patrzę, a on schodzi z łóżka i biegnie w stronę łazienki. Wygląda jakby czegoś lub kogoś szukał, ma szeroko otwarte oczy i nie kontaktuje. Biorę go na ręce i zanoszę z powrotem do sypialni, mierzę temperaturę - 39,2'C i dzwonię do męża prosząc, żeby spróbował zwolnić się z pracy. Odkładam telefon i sięgam po paracetamol w syropie, który przezornie położyłam na szafce przy łóżku. Z łyżeczką pełną syropu odwracam się w stronę synka i to co widzę sprawia, że wypada mi ona z ręki. Alex trzepocze się w pościeli, jak wyrzucona na brzeg ryba, oczy wciąż ma szeroko otwarte, ale nimi nie mruga, patrzy jakby w górę, widoczne są białka. Natychmiast zrzucam z niego kołdrę, odsuwam jak najdalej od ściany i zagłówka, układam na lewym boku i uchylam szeroko okno. Po chwili jest już po wszystkim, a przestraszony i wyczerpany maluszek rzuca mi się z płaczem w objęcia...
Opisana powyżej sytuacja miała miejsce dwa dni temu i napędziła mi niezłego stracha. Na szczęście (w nieszczęściu) temat drgawek gorączkowych obił mi się kiedyś o uszy i pomimo ogarniającej mnie paniki, zachowałam resztki zimnej krwi i postąpiła jak należy, tj.
- odsunęłam Alexa od potencjalnie niebezpiecznych i twardych przedmiotów
- ułożyłam w odpowiedniej pozycji
- zapewniłam dostęp świeżego, chłodnego powietrza
- nie próbowałam przytrzymywać go ani przytulać, w celu stłumienia drgawek
A o tym czym są, kiedy występują i jak należy się zachować w trakcie ataku drgawek gorączkowych, świetnie opisuje TEN ARTYKUŁ, z którym polecam Wam się zapoznać. Bo być może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że o tej przypadłości nie mówi się zbyt wiele, a powinno.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Nie spotkałam się z taką reakcją, ale warto przeczytać i na przyszłość pamiętać
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci za tego posta. Nigdy taka sytuacja na szczęście nie wystąpiła u moich dzieci. Dlatego cieszę się z Twojego posta bo gdyby nie on nie wiedziałabym jak się zachować w takiej sytuacji. Mam nadzieję, że ani u Was ani u nas się już nie pojawi :) Pozdrawiam serdecznie i zdrówka życzę
OdpowiedzUsuńChyba bym zawału dostała.Zdrowia!
OdpowiedzUsuńJeju współczuję przeżyć , nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji . Chyba bym ze strachu umarła . no i Alex tez się musiał pewnie bardzo przestraszyć . Oby wiecej wam się to nie przydarzyło. U nas na szczęście nawet przy prawie 40 stopniach drgawki nie występują . Raz tylko Młody miał omamy przy anginie . Mówił coś sam do siebie , rzucał się na ścianę . ehh .. u dzieci gorączka jest czasami szalenie niebezpieczna .
OdpowiedzUsuńJeju wspołczuję. Też miałam kiedys podobna sytuację. Moja corcia była mala i kiedy obudzila mi sie zeby sie napic w nocy wzielam ja na rece i poczulam ze cala drzy, miala dreszcze i goraczke 38. czopek do pupy i czuwanie cala noc. koszmar. U nas byl to wyniki zapalenie drog moczowych jak sie okazalo pozniej....Zapraszam do siebie na mamazamloda.blogspot.com
OdpowiedzUsuń