poniedziałek, 25 lutego 2013

I po weekendzie


Jak w tytule. Weekend był i się skończył, a wraz z nim skończyło się wolne mojego męża i rodzinna sielanka.
To były bardzo przyjemne oraz leniwe trzy dni, które upłynęły nam głównie pod znakiem odwiedzin, zakupów i leżakowania na sofie. Wiosenna pogoda to już przeszłość, wróciła zimna, deszczowa, angielska szarówa, która nijak nie zachęca do aktywności i spacerów.
A miałam takie piękne plany, na ćwiczenia i porządki...
Zamiast tego, by nie być tak całkiem bezproduktywną, odważyłam się wreszcie usiąść za kierownicą, a także odświeżyłam trochę angielski, pisząc list do pracodawcy.

Jeśli chodzi o moją jazdę samochodem, to ostatni raz siedziałam za kółkiem, gdy zdawałam egzamin, czyli w grudniu 2011. Dwa dni później (11.12.11), dowiedziałam się że jestem w ciąży, więc gdy pod koniec maja kupiliśmy własny samochód, o jeździe w charakterze kierowcy, nie było już mowy. A potem zwlekałam z tym i zwlekałam, aż w końcu skończyły mi się wymówki i w spokojne, niedzielne popołudnie, wsiadłam w sfatygowaną polówkę z silnikiem 1.0 i z koleżanką u boku, pojechałam w siną dal*... Ofiar śmiertelnych nie odnotowano ;)

Natomiast z listem do pracodawcy, sprawa wygląda tak, że przed porodem pracowałam w pełnym wymiarze godzin, a po powrocie z macierzyńskiego chciałabym przejść na pół etatu i pracować w dość nietypowym przedziale czasowym. Zarówno prośbę tą jak i uzasadnienie, przedstawiłam w wymaganej formie pisemnej i jutro jadę ją zawieźć. Przy okazji, czeka mnie poważna rozmowa dotycząca finansów, której szczegóły postanowiłam zachować dla siebie.
Mimo to, "wish me good luck" i żeby wszystko przebiegło po mojej myśli.










* dwie ulice dalej i z powrotem :)




4 komentarze:

  1. Rozumiem że mieszkasz poza granicami kraju :) Ja również dawno nie siedziałam za kółkiem, egzamin zdałam 30 marca 2012 roku, w lipcu urodziłam :D w ciąży jechałam może autem z 4 razy? Później jesienią 2012 roku jeszcze z dwa razy :D i na tym się skończyło, bo nie mamy auta :P Ale to źle jak się tak odwleka.

    Jeśli chodzi o pracę... ja będę życzyć po hiszpańsku- te deseo mucha suerte! - powodzenia w rozmowie... :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mieszkam w UK i tu zdawałam prawo jazdy.
      Masz rację, że to źle jak się odwleka, zwłaszcza jeśli jest się takim świeżaczkiem ;)

      Dziękuję! I również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pierwsze koty za płoty. Teraz brytyjskie drogi należą do Ciebie ::))
    pozdrawiam
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pokrzepiający komentarz :)
      Również pozdrawiam.

      Usuń